niedziela, 10 maja 2009

wrocław miastem gitary






Gdy inni smażyli kiełbachy nad jeziorami, postanowiłem po raz drugi w życiu zostać rekordzistą Guinessa.

No i udało się. Ponad 6000 gitarzystów zgromadziło się na wrocławskim rynku, aby oddać hołd najpiękniejszemu z instrumentów. Steve’a Morse’a urzekł las gitar, gdy cała gitarowa brać wyciągnęła wiosła do góry. Mi najbardziej spodobał się szum akustyków, gdy na : hey joe, dano komendę „tylko akustyczne!” Niesamowite wrażenie. No i drugi szok, gdy odczytano liczbę. Po kolejce do zapisów, największej jaką w życiu widziałem, sądziłem, że będzie nas ponad 3 k, no ale gdy usłyszałem 6 cały rynek ryknął „yeah”

Podobno piszą już o tym nawet w Guitar World…fajnie, Polak potrafi.

1 komentarz:

agness pisze...

jakaś cisza u was nastała gdy tylko zabrakło takich osobistości jak ja i paulet:)

jaka ja skromna:* :cwanaik: