zapomniałem o fajnej przygodzie, która spotkała nas podczas wyjazdu na koncert do Poznania...otóż w środku lasu, przystając za potrzebą, podbiegł do nas pies rasy amstaf (czarno-biały) bez kagańca i bez obroży...:) szczeniak troszkę większy może...dziwne, że w środku lasu...szukaliśmy właściciela, dzwoniliśmy do władz..i takie tam...wszystko na nic :( wskoczył do naszego busa i już nie chciał wyjść...wzięliśmy go więc do Poznania...wyglądał na porzuconego ale świeżo porzuconego...zostawił nam niespodziankę w busie...:) przyspieszając moją opowieść, wrócił z nami do Szczecina...i po wykonaniu kilkudziesięciu telefonów do znajomych...nikt nie stwierdził, że chciałby młodego psa...:( na szczęście nasz kierowca stwierdził, że może go zabrać do domu bo ma podwórko, 2 psy, kilka kotów itd... sprawdzi także chip i powiadomi właściciela...ogólnie było bardzo wesoło...nazwaliśmy go dumnie ANALIZATOR...:) keep drumminnn...