sobota, 26 lipca 2008

shopping spree

Miejsce akcji: Keansburg, NJ. Wchodzę do sklepu biorę dużego powerrade i dużą pepsi, podchodzę do kasy, a miła pani mówi three nineteen. Hm, razy dwa, to chyba nawet taniej niż u nas. No coż, korzystny kurs dolara powoduje, ze Polacy masowo wciągają wszystko zza oceanu, a tutejsi sprzedawcy nagle odkryli rynek zbytu u nas. I już coraz rzadziej można usłyszeć "ships to usa only" No to szaleję, ebay, paypal, zakupy nie wychodząc z domu. Zamówienia z kraju, zakupy dla przyjaciół (lista już jest zamknięta) i rodziny. najs. Tylko szkoda tego Gdańska jutro. Tu nawet najciekawsze zakupy nie pomogą.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

a o fanach pamietales?

paulett pisze...

ja mam nadzieje,że pamiętałeś o najwierniejszych fankach.;p wiesz o kogo chodzi ;D

agness pisze...

no paulett nie bądź taka skromna :))

dobrze, że użyłaś l.mn :))
a za Gdańskiem nie musisz płakać :) jak na scenie pojawił się pewien pan w różowej koszulce (bez imion bo ktoś mógłby poczuć się urażony) to cały tłum "tańczący" zaraz się poszedł na piwo :) i to napewno nie była wina muzyki.... :)
w gdyni bardziej mi się podobało szkoda tylko, że tam Wesołego zabrakło:((