niedziela, 20 lipca 2008

kontrastowy sztorm

widzę, że Melon mnie uprzedził z wpisem, spryciarz, ja dochodziłem do siebie dłużej po długiej podróży powrotnej z Gdyni ;)

dodam tylko od siebie, że naprawdę nigdy nie grałem na tak małej scenie. perkusja podzieliła ją na dwie niezależne strefy. w jednej Zyga z P., a w drugiej ja z Krzakiem. żeby przejść na druga stronę skakałem po słupkach i lazłem po balustradzie. sory Radziu, że to napiszę, ale dobrze, że Cie nie było, bo musiałbyś się chyba na parkiecie rozłożyć ze swoim floor gear'em.

poza tym dla tego klubu nasz występ to chyba był sztorm. w sumie i tak (moim zdaniem) nie gramy jakoś mega ostro - ale i tak - takich dźwięków jeszcze tutaj nie słyszano. ale odbiór był, ludzie nie uciekli. 

cały ten wyjazd strasznie mnie nakręcił na kolejny. w Infinium w Gdańsku przynajmniej, nie będziemy musieli dopasowywać repertuaru do miejsca. no i towarzystwo sceniczne też niczego sobie. coś czuję, że będzie lepiej niż w Gdyni. do zobaczenia za tydzień. nie na blogu tylko pod scena. hehehe.

1 komentarz:

agness pisze...

i jak zwykle ktoś tu kłamie (tym razem to nie jestem ja) niektórzy pouciekali :)) hahaha tak więc zostali tylko ci co liczyli na promocje wódki żołądkowej a nie na wasz występ :)
tylko ja jestem taka wredna i szczera i mówię prawdę

a pod sceną się zobaczymy jak trafię bo ktoś znów mnie okłamał:((